Przejdź do treści

Tarnica - My w Górach

Pomiń menu
My w Górach
Pomiń menu
Tarnica
Wysokość n.p.m.: 1 346 m


23.07.2020

Ciąg dalszy wyjazdu  urlopowego i ostatni szczyt Korony Gór Polski jaki nam pozostał do  zdobycia. Tym razem Bieszczady, a konkretnie Ustrzyki Górne i Tarnica.  Bazę wypadową zaplanowaliśmy w Schronisku PTTK Kremenaros. Składa się  ono z dwóch obiektów – części noclegowej oraz restauracji.  Znajduje się  w centrum miejscowości, kilkaset metrów od przystanku  autobusowego. Nazwa pochodzi od szczytu Krzemieniec, określanego często jako Kremenaros.  Rezerwując noclegi ze śniadaniem nie spodziewaliśmy się cudów ale  rzeczywistość nas przerosła. Co prawda baza noclegowa jest podobna w standardzie jak w większości schronisk tego typu ale za to klimat i ludzie są niesamowici. Co do śniadań naprawdę pozytywna niespodzianka- co prawda do wyboru tylko dwa zestawy ale jakie! Napiszę tylko że porcje ogromne a wszystko pyszne i świeże (bułeczki wypiekane rano na  miejscu). Po prostu trzeba pojechać i samemu spróbować!

Wracając  do Tarnicy. Szczyt wznosi się ponad 500 m nad dolinę Wołosatki i  wyróżnia się osobliwą sylwetką. Od sąsiedniego masywu Krzemienia grzbiet (faktycznie zwornikiem jest Tarniczka) oddzielony jest głęboką Przełęczą Goprowską, natomiast z Szerokim Wierchem  łączy się  charakterystyczną, ostro wciętą w grzbiet przełęczą o wysokości 1275 m  n.p.m., od której pochodzi nazwa góry (w języku rumuńskim słowo „tarniţa” oznacza siodło, przełęcz). W rejon tych gór prowadzą zaledwie dwa piesze szlaki turystyczne. Pierwszy to końcowy odcinek Głównego Szlaku Beskidzkiego (Ustroń – Wołosate), wiodący od schroniska w Ustrzykach Górnych (znaki czerwone). Odcinek ten w swojej końcowej partii jest bardzo atrakcyjny widokowo, prowadząc do przełęczy pod szczytem Tarnicy (1275 m n.p.m.) połoninami Szerokiego Wierchu. Drugim jest bardziej stromy szlak niebieski Biała – Grybów, który prowadzi z Wołosatego bezpośrednio na przełęcz pod szczytem Tarnicy. Z przełęczy na szczyt prowadzi krótki (15 min) boczny szlak koloru żółtego.

My wstając rano wybraliśmy szlak czerwony. Wychodząc ze schroniska i pokonując kilkaset metrów dotarliśmy do przystanku autobusowego. Tu skręciliśmy w prawo i dalej po ok. 1 km dotarliśmy do wejścia do Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Dalsza wędrówka przez las i pod górkę była monotonna, dopiero wyjście na otwartą przestrzeń trochę ją urozmaiciło. Naprawdę ciekawie zrobiło się na połoninie przed Szerokim Wierchem ale żeby się na nią dostać trzeba było pokonać dość strome podejście. Od tego miejsca zaczęły się prawdziwe widoki.

Dalsza wędrówka od Szerokiego wierchu do Tarniczki przebiegała bardzo spokojnie, przeplatana podziwianiem widoków, prawie po równym terenie. Schody i to dosłowne zaczęły się przy zejściu z Tarniczki w kierunku Przełęczy pod Tarnicą i ciągnęły się aż do samego szczytu Tarnicy. Na szczycie nie obyło się bez sesji zdjęciowej i krótkiego świętowania zdobytego ostatniego szczytu zaliczanego do Korony Gór Polski. Świętowanie nie trwało jednak długo ze względu na tłumy ludzi na szczycie.

Zejście z Tarnicy zaplanowaliśmy do Wołosatego. Najpierw znowu schody ciągnące  się w dół aż do granicy lasu. Później troszeczkę strome zejście przez las do pól otaczających miejscowość skąd mogliśmy podziwiać znajdujące się za plecami przebieg szlaku aż od Szerokiego Wierchu po Tarnicę. Po dojściu do miejscowości, podbiciu książeczek busem wróciliśmy do Ustrzyk Górnych gdzie w schronisku mogliśmy świętować koniec czteroletniej przygody...
Designed by: Ryszard Mrozicki
r.mrozicki@o2.pl
Designed by: Ryszard Mrozicki
r.mrozicki@o2.pl
Darmowy licznik odwiedzin
Wróć do spisu treści