Mała Rawka, Wielka Rawka, Krzemieniec
Wielka Rawka - Wysokość n.p.m.: 1 307 m
25.07.2020

Trzeci dzień wędrówki po Bieszczadach miał się okazać niestety naszym ostatnim. Już na ten dzień, na popołudnie prognoza pogody nie była sprzyjająca, a na kolejny przewidywane były silne opady i burze. Ale po kolei. Rano po kolejnym sutym śniadaniu w Kremenarosie wsiedliśmy w samochód i podjechaliśmy na Przełęcz Wyżniańską skąd planowaliśmy dojść do styku trzech granic- Polskiej, Słowackiej i Ukraińskiej, który znajduje się nieopodal szczytu Krzemieniec. Wybraliśmy ten szlak ze względu na możliwość przejścia przez Wielką Rawkę.
Wielka Rawka (1307 m n.p.m) jest najwyższym szczytem położonym w paśmie granicznym Bieszczadów. Jest to doskonały punkt widokowy, z którego można podziwiać wspaniałe bieszczadzkie panoramy.. Należy również dodać, że jest to jedyny szczyt Bieszczadów Zachodnich, który nie znajduje się w paśmie Tarnicy a jednocześnie przekracza 1300 m n.p.m.
Po zostawieniu samochodu na parkingu, polną drogą doszliśmy do Bacówki PTTK Pod Małą Rawką. Tu po uzupełnieniu "płynów" chwilę spędziliśmy na zabawie z kotami. Dalszy ciąg szlaku aż do Małej Rawki przebiega przez las i jest dość stromy. Po dotarciu na taras widokowy i chwili odpoczynku ruszyliśmy w dalszą drogę.
Ta część szlaku już była znacznie łatwiejsza, nie licząc podejścia już pod sam szczyt Wielkiej Rawki. Tutaj po ponownym sprawdzeniu prognozy pogody, która nie była zachwycająca, postanowiliśmy jednak ruszać dalej w kierunku Krzemieńca.
Dalsza droga wzdłuż granicy polsko- ukraińskiej przebiegała najpierw w dół ale ten spadek wcale nas nie cieszył mając w perspektywie powrót i coraz gorszą pogodę, a następnie ostro w górę już do samego szczytu. Mimo wszystko udało nam się zdążyć dotrzeć na szczyt i zrobić kilka pamiątkowych zdjęć. Po naprawdę krótkim pobycie, ruszyliśmy w drogę powrotną. Nie zaszliśmy jednak daleko jak rozpoczęła się ulewa. Po ubraniu kurtek i chwili wahania postanowiliśmy, mimo deszczu kontynuować wędrówkę. I to był dobry pomysł bo zanim dotarliśmy do Malej Rawki pierwsza fala opadów ustała.
Trzeba przyznać, że mieliśmy trochę szczęścia, bo druga fala która przyszła za jakiś czas zastała nas już koło schroniska, gdzie przy kawie mogliśmy ją przeczekać.
Troszkę przemoczeni ale zadowoleni z osiągniętego celu wróciliśmy na nocleg, spodziewając się, że jeśli prognozy na kolejny dzień się nie poprawią spędzimy go w Ustrzykach w schronisku... i tak niestety się stało.
Inne z tego wyjazdu