Babia Góra (Diablak)
Wysokość n.p.m.: 1 725 m
01.05.2018

Po zdobyciu czternastu szczytów należących do Korony Gór Polski leżących na Dolnym Śląsku przyszedł czas na refleksję. Jaki jest sens się w to bawić dalej jeśli nie damy rady wejść na Rysy? Postanowiliśmy że w ramach próby i zaprawy pojedziemy więc na Diablaka w paśmie babiogórskim i tam się sprawdzimy przed wakacyjnym wyjazdem w Tatry.
Babia Góra jest to masyw górski w Paśmie Babiogórskim należącym do Beskidu Żywieckiego w Beskidach Zachodnich. Najwyższym szczytem jest Diablak, często nazywany również Babią Górą, jak cały masyw. Jest najwyższym szczytem Beskidów Zachodnich i poza Tatrami najwyższym szczytem w Polsce, drugim co do wybitności (po Śnieżce).
Do Krakowa dojechaliśmy autobusem znanej "zielonej" firmy, a stamtąd dalej już busem do samej Zawoi. Było to dzień przed długim weekendem majowym i nie wiedzieliśmy co nas czeka na drugi dzień, a czekało nas sporo kilometrów do przejścia. Okazało się bowiem że tego dnia nic nie kursuje w kierunku Markowych, a jako że nocowaliśmy w Zawoi Budzonie mieliśmy do przejścia ponad 6 km zanim dotarliśmy do wejścia do Babiogórskiego Parku Narodowego.
Po takiej zaprawie byliśmy już trochę zmęczeni i zniechęceni ale zważywszy na to iż nie wiadomo jaka pogoda będzie w kolejnych dniach, a mieliśmy tu spędzić tylko trzy dni postanowiliśmy trzymać się planu i iść przez Perć Akademików. Szlak ten mimo niewielkiej długości jest jednym z najciekawszych i najtrudniejszych w polskich Beskidach więc miał być dla nas dobrym sprawdzianem przed Rysami. Ale najpierw trzeba do niego dojść.
Po zakupie biletu wstępu ruszyliśmy w dalszą drogę. Najpierw szlak jest nie zbyt stromy i prowadzi szeroką ścieżką aby następnie przejść w charakterystyczne schody o raz krótszych raz dłuższych stopniach, które prowadzą niemal pod samo schronisko na Markowych Szczawinach. Tu postanowiliśmy posiedzieć ciut dłużej i zjeść zasłużony obiad aby nabrać sił na dalszą drogę. Wybraliśmy placki "Po Zbyjnicku" które okazały się fantastyczne!
Najedzeni i z nowymi siłami ruszyliśmy dalej niebieskim szlakiem w kierunku Skrętu Ratowników, który to skierował nas na szlak żółty czyli Perć Akademików. Początek szlaku prowadzi przez las i nie stanowi większych trudności poza tym że pnie się ostro w górę. Najtrudniejszym odcinkiem na całym szlaku jest dość wąska półka zabezpieczona łańcuchami (zdjęcie w galerii) oraz kilka klamer znajdujących się wyżej nie opodal półki. Dalsza część szlaku, aż do samego szczytu jest znowu bez większych trudności poza stromym podejściem w kruchym terenie skalnym. Widoki za to rekompensują trud jaki trzeba podjąć żeby go przejść.
Po wejściu na szczyt ukazała nam się przepiękna panorama. widoczność może nie była znakomita ale wystarczająca aby podziwiać Tatry i Beskidy. Zadowoleni z siebie i pełni optymizmu co do możliwości zdobycia Korony Gór Polski postanowiliśmy chwilę odpocząć mimo silnego wiatru. Po zrobieniu obowiązkowych zdjęć i odpoczynku ruszyliśmy w drogę powrotną w kierunku Przełęczy Brona (Perć Akademików jest szlakiem jednokierunkowym).
Schodziło się przyjemnie może dlatego że udało się zrealizować plan i szybko dotarliśmy na przełęcz, a następnie znowu do schroniska. Tym razem oprócz placków zamówiliśmy jeszcze coś do świętowania ;) Tym razem jednak długo nie siedzieliśmy. Mieliśmy świadomość że oprócz zejścia do Markowych czeka nas jeszcze znowu marsz na nocleg.
Inne z tego wyjazdu